Pobudza zmysły, rozjaśnia umysł, jest przeciwutleniaczem, zapobiega otyłości, działa przeciwnowotworowo.

Jest lepsza od kawy, bo nie wypłukuje z organizmu potrzebnych mikroelementów, wręcz przeciwnie, sama jest źródłem witamin i minerałów. Idealnie sprawdzi się jako zastrzyk energii w szare i chłodne jesienno-zimowe poranki. Czy już wiecie o czym będzie dzisiejszy tekst?

Te wszystkie zalety ma w sobie Yerba Mate czyli napar przyrządzony z wysuszonych liści i gałązek ostrokrzewu paragwajskiego. To cudowne ziele odkryte zostało przez Indian Guarani zamieszkujących obszar Ameryki Południowej, głównie Paragwaju, który kiedyś rozciągał się na terenach dzisiejszej Argentyny, Urugwaju, Boliwii i południowej części Brazylii. To właśnie tam piło się i uprawiało mate. I pije się ją do dzisiaj. Sława mate rozniosła się po Europie dzięki jezuickim misjonarzom, którzy docenili właściwości cennej rośliny i sprawili, że stała się ona alternatywą dla herbaty sprowadzanej z Azji (głównie z Chin). Indianie Guarani oprócz picia naparu żuli też liście tej wiecznie zielonej rośliny, co działało orzeźwiająco, zabierało zmęczenie i pozwalało zapomnieć o głodzie. Ostrokrzew przez mieszkańców Ameryki Południowej był również wykorzystywany jako lekarstwo.

Na czym polega fenomen tego napoju? W Argentynie, Paragwaju, Brazylii mate jest tak popularna, że nie może się bez niej odbyć żadne spotkanie. Picie yerba mate jest częścią tamtejszej kultury. Wszyscy zapraszają Cię na mate, wszyscy ją piją, częstują Cię swoim naparem. Zarówno picie, jak i parzenie jest rytuałem, formą podtrzymywania więzi społecznych. Podobno Argentyńczycy są w stanie wypić do 4 litrów tego napoju dziennie!

Legenda związana z odkryciem Yerba Mate

Odkrycie Yerba Mate przez Indian związane jest z kilkoma pięknymi legendami. Jedna z nich opowiada o Bogini Księżyca i Bogini Chmur, które podobnie jak inni bogowie odwiedzały niegdyś Ziemię. Aby nikt nie rozpoznał ich boskiej natury, przywdziewały wygląd zwykłych indiańskich kobiet Guarani. Pewnego dnia, zachwycone pięknem otaczających je kwiatów i przyrody zapomniały o czekających na nie obowiązkach w niebie. Nagle, znienacka zaatakował je rozwścieczony jaguar! Boginie zamarły w bezruchu i… wtedy to szczęśliwym trafem pojawił się staruszek, który oddał strzał prosto w serce dzikiej bestii, ratując kobietom życie! Wdzięczne za pomoc Boginie obdarowały go w zamian cudowną rośliną Yerba Mate, która miała służyć wszystkim mieszkańcom indiańskiej wioski, gasić pragnienie oraz zaspokajać głód w czasie niedostatku.

Akcesoria Yerba Mate

Rytuał picia naparu z ostrokrzewu paragwajskiego wymaga specjalnych naczyń i akcesoriów. Naczynie, w którym przygotowuje się napój to matero (zwane również po prostu mate). Może ono być wykonane z różnych materiałów: owocu tykwy, ze specjalnego rodzaju drewna Palo Santo (Święty Pień), bądź z ceramiki.

Odpowiednikiem matero jest także guampa. Naczynie to również służy do przygotowywania napoju, jednak różnica polega na tym, że ta druga wykonana jest z rogu lub z kopyta bydlęcego.

Mimo, że początkowo Indianie pili napar, cedząc go przez zęby, dzisiaj nieodłącznym elementem każdego mateisty jest bombilla, czyli metalowa rurka zakończona sitkiem. Takie rozwiązanie pozwala od razu delektować się czystym naparem i zapomnieć o fusach.  

Rytuał picia Mate

Według tradycji Ameryki Południowej, yerbę powinno się pić wspólnie z jednego kubka, który wraz z rurką krąży z rąk do rąk wśród zgromadzonych w kręgu osób. Sam rytuał picia mate porównywany był do palenia fajki pokoju przez Indian Ameryki Północnej. Celebrowanie wspólnego picia naparu w tej samej niezmienionej formie kultywowane bywa do dzisiaj, chociaż oczywiście teraz napój z ostrokrzewu paragwajskiego pije się również samemu w ciągu całego dnia.

Zgodnie z indiańską tradycją mate parzy gospodarz ceremonii. Aby yerba była idealna, woda musi mieć temperaturę nie większą niż 80 stopni Celsjusza. Ten paragwajski napar można zalewać również zimną wodą z kostkami lodu, co popularne jest głównie latem (taka odmiana yerby to tereré). Tylko gorąca (ale nie wrząca) i zimna woda wyzwala z mate prawdziwą moc. Wrzątek może poparzyć zioła co powoduje kwaśny smak napoju.

Po zaparzeniu ziół, pierwszy łyk zgodnie z tradycją należy do Świętego Tomasza. Chodzi o fakt, że na początku całą wodę wchłaniają liście i dopiero drugie ich zalanie pozwala przygotować napar do picia. Po Świętym Tomaszu przychodzi czas na gospodarza. Ten wypija najbardziej gorzki napar. Niektórzy uważają, że niegrzeczne byłoby częstowanie takim smakiem gości (w Argentynie po prostu się go wypluwa). Po gospodarzu wreszcie przychodzi kolej na gości. Tykwa z mate krąży wśród zgromadzonych osób. Każdy po kolei wypija cały napar z naczynia aż do ostatniego siorbnięcia (dosłownie), oznaczającego koniec kolejki.

Po każdorazowym opróżnieniu tykwy, wraca ona na chwilę do gospodarza, który zalewa liście kolejny raz wodą i podaje następnej osobie. Przy oddawaniu pustego naczynia nie mówi się dziękuję, ponieważ oznaczałoby to, że nie chcemy już więcej pić i od tej pory bylibyśmy pomijani w kolejce.

Yerba Mate w Europie

Europejczycy próbują yerba mate z ciekawości, czasem ze snobizmu. Wszyscy, którzy piją mate regularnie potwierdzają, że pierwszy łyk tego napoju był okropnym doświadczeniem. Na forach internetowych można przeczytać opinie, że smak mate to połączenie zielonej herbaty z naparem z… petów. Beata Pawlikowska, która od kilku lat pija mate codziennie, swoje pierwsze doświadczenie z tym naparem wspomina jako łyk najbardziej piekielnych ziół na świecie.

Miłość do mate przychodzi więc powoli, ale rośnie z dnia na dzień. Ci, którzy przyzwyczaili się do jej specyficznego smaku, nie mogą wyobrazić sobie dnia bez tego cudownego naparu.

A jakie są Twoje doświadczenia z tym związane? Podziel się nimi na naszym fanpage’u.

Marcelina Foltyn-Kaczmarek

Marcelina Foltyn-Kaczmarek

Specjalnie dla Was odkrywam tajemnice Hiszpanii i innych krajów, w których używa się pięknego języka hiszpańskiego. Szukam i opisuję ciekawostki z kultury, sztuki i życia codziennego. Mam nadzieję, że Was zainteresują!
Marcelina Foltyn-Kaczmarek

Latest posts by Marcelina Foltyn-Kaczmarek (see all)

PODZIEL SIĘ