Nie trzeba być wielkim fanem piłki nożnej, aby wiedzieć, że w Barcelonie jest jedna z najlepszych drużyn piłkarskich na świecie.

Chodzi oczywiście o FC Barcelonę i jej równie znany stadion Camp Nou. Jeśli wybierasz się do stolicy Katalonii, to bez względu na to, czy jesteś fanem piłki nożnej, czy też nie – Estadio de Barca powinno być punktem nr 1 na Twojej mapie atrakcji.

Camp Nou jest największym stadionem piłkarskim w Europie i jednym z największych stadionów na świecie. Na jego trybunach może zasiąść 99 354 kibiców. Jeśli nigdy nie zdarzyło Ci się być na żadnym meczu, wystarczy że wyobrazisz sobie doping prawie       stutysięcznej widowni!

Kasy, bilety, kolejki

Wybierając się na stadion FC Barcelony liczyliśmy się z tym, że długie kolejki do kasy będą nieuniknione. Ku naszemu zaskoczeniu stało przed nami zaledwie kilka osób, dzięki czemu kupno biletów poszło całkiem sprawnie. Cena 23€ od osoby również nie wydaje się być wygórowana.

Po wejściu na teren obiektu okazało się, że kasy w których kupiliśmy bilety nie są jedyne. Przy tych drugich kolejka ciągnęła się na kilkaset metrów. Jednak czego się nie robi, aby poczuć klimat Camp Nou i znaleźć się w miejscach, w których bywa najlepszy piłkarz świata – Leo Messi. Ba! Niektórzy z odwiedzających, kupując bilety nie omieszkali zapytać, czy uda im się zobaczyć trenującego na boisku idola. Z pewnością…

Sklep FC Barcelona – raj dla fanów drużyny!

Przed rozpoczęciem całej wycieczki na odwiedzających czeka dwupiętrowy sklep FC Barcelony, w którym znajdziesz dosłownie wszystko, co związane z drużyną. Zaczynając od najmniejszych gadżetów takich jak długopisy, breloczki, ołówki, a na koszulkach, kompletnych strojach, piłkach i całym sprzęcie piłkarskim kończąc.

W kilku miejscach znajdziemy także naturalnych rozmiarów fototapety z drużyną dzierżącą najnowsze trofea. Przy każdej z nich można zrobić sobie zdjęcie, które po wywołaniu sprawia wrażenie, jakbyśmy wspólnie z piłkarzami świętowali zwycięstwo.

W centralnym punkcie sklepu znajdują się manekiny ubrane w aktualne stroje drużyny. Całość jest majestatycznie oświetlona, co tworzy naprawdę wspaniały efekt wizualny. Wszystkie zresztą elementy sklepu zrobione są tak, aby tworzyć pewną magiczną atmosferę, która pozwala zapomnieć, że koszt 99€ za koszulkę Leo Messiego może być bolesny dla naszej kieszeni.

Ciekawym rozwiązaniem jest natomiast to, że na jednym z poziomów sklepu znajduje się miejsce odgrodzone szklaną szybą, za którą widać, jak pracownicy sklepu na bieżąco produkują koszulki z nadrukami.

Rozpoczynamy zwiedzanie

Przed wejściem do muzeum warto zaopatrzyć się w zapas wody. Powód jest prosty – wycieczka trwa naprawdę długo (w naszym przypadku były to około dwie godziny), natomiast butelka wody w automatach na terenie obiektu kosztuje od 3,5€ do 5€.

Podczas wycieczki warto również pamiętać o tym, że w momencie kiedy coś przegapimy i pójdziemy dalej, nie ma raczej szansy na to, aby zawrócić. Pilnują tego gęsto rozstawieni pracownicy porządkowi nadzorujący, aby zwiedzanie odbywało się płynnie i w jednym kierunku.

Naszą wizytę rozpoczynamy od muzeum FC Barcelony. Idąc wyznaczoną ścieżką, oglądamy puchary, trofea i poznajemy historię klubu. Mimo sporego tłoku, oszałamiającej ilości eksponatów oraz ogromnych przestrzeni, ani razu nie pomyliliśmy kierunku zwiedzania, za co przyznajemy duży plus specom od logistyki tego obiektu.

Tłumy ludzi przetaczające się razem z nami dają się jednak we znaki. Dokładne zapoznanie się z każdym opisem, przedmiotem, filmem lub zdjęciem prawie graniczy z cudem, bo nacisk osób z tyłu wymusza konieczność co prawda wolnego, ale jednak nieustannego poruszania się naprzód. Podobnie w przypadku fotografii – trzeba wykazać się ogromną cierpliwością i sporym szczęściem, aby zrobić sobie zdjęcie w pojedynkę. Co więcej wszechobecność sticków (w wersji polskiej: wysięgników do selfie) jest na tyle ogromna, że momentami musimy uważać na głowy.

Od historii do teraźniejszości

Po zapoznaniu się z historią klubu i jego sukcesami przechodzimy do miejsc, które jak dotąd oglądaliśmy jedynie na ekranach telewizorów. Wchodzimy na trybuny stadionu. Znajdujemy się mniej więcej w połowie jego wysokości. Możemy usiąść na chwilę, tutaj już nie ma pośpiechu. Mimo, że idziemy grupą to nie jest to grupowa wycieczka, dlatego w tym miejscu każdy może zwiedzać stadion we własnym tempie.

Kiedy już jesteśmy gotowi, aby ruszyć dalej, schodzimy na sam dół stadionu. Zanim jednak dotrzemy do murawy, przechodzimy obok ścianki reklamowej, przy której zawodnicy udzielają pomeczowych wywiadów. Mijamy małą kapliczkę. Jeszcze tylko schody w dół i docieramy na boisko… zupełnie tak, jak przed meczami robią to zawodnicy Barcy.

Murawa jest odgrodzona, dlatego jesteśmy w stanie dotrzeć jedynie do końcowej linii boiska. Niestety nie możemy też usiąść na miejscach na których siedzą zawodnicy rezerwowi i sztab szkoleniowy klubu w trakcie meczu, ale to nic.

Opuszczając murawę stadionu, przechodzimy do szatni zawodników, pryszniców i miejsca odnowy biologicznej. Wszędzie są wszechobecne reklamy sponsorów klubu, jak również lodówki produkowane przez jednego z nich… Co jakiś czas mijamy punkty z ekranami typu bluescreen, przy których za opłatą można “zrobić sobie zdjęcie” z Leo Messim (który oczywiście wstawiany jest komputerowo). Pomysł może wydać się trochę dziwny, ale ku naszemu zaskoczeniu, chętnych na zdjęcia nie brakowało.

Kiedy już myśleliśmy, że zbliżamy się do końca wycieczki okazało się, że przed nami kilka pięter schodów w górę. Na szczycie czekają na nas górne trybuny. Widzimy także stanowiska dla dziennikarzy, relacjonujących mecze na żywo. Po ostatecznym opuszczeniu trybun trafiamy do sali, w której odbywają się konferencje prasowe i prezentacje nowych piłkarzy klubu. Całość jest jednak odgrodzona od trasy wycieczki, więc pozostaje nam jedynie podziwianie z daleka.

Na tym kończymy naszą wizytę i trafiamy do holu wyjściowego.

Marketing idealny

Camp Nou to nie tylko gratka dla fanów piłki nożnej, ale także znakomita lekcja marketingu. Przyjrzenie się mechanizmom, funkcjonującym wokół tego obiektu, pokazuje że FC Barcelona to świetnie funkcjonujący “produkt”. Różnorodność pamiątek, innowacyjne rozwiązania z zakresu nowych technologii, sugestywny przekaz i działanie na wyobraźnię odbiorców sprawiają, że wyjście ze stadionu bez chociaż jednej pamiątki niemal graniczy z cudem.

Jednocześnie wszystkie z zastosowanych rozwiązań są na tyle nieinwazyjne i profesjonalne, że zwiedzanie muzeum i stadionu jest naprawdę przyjemne i budzi wyłącznie pozytywne odczucia. Jest to idealny przykład tego, w jaki sposób tak wydawałoby się niskodochodowy obiekt jak stadion może nie tylko zarabiać na swoje utrzymanie, ale i generować dużo większe zyski dla całego miasta.

Małgorzata Stankiewicz

Małgorzata Stankiewicz

Zakochana w sporcie i podróżach. Właścicielka mopsa - Mopsiaka, który jest jej najlepszym towarzyszem w chwilach lenistwa, jeśli już uda jej się takie znaleźć. Biega maratony, marzy o triathlonie i zmierzeniu się z dystansem Ironman oczywiście w Hiszpanii.
Małgorzata Stankiewicz
PODZIEL SIĘ

Dodaj pierwszy komentarz

avatar
wpDiscuz