Wieża Belem w Lizbonie

Myśląc o symbolach portugalskiej stolicy na pewno w wyobraźni niektórych z Was oprócz charakterystycznego żółtego tramwaju pojawia się Wieża Belem. Zapraszam do odkrycia historii i sekretów tego ikonicznego budynku u brzegu rzeki Tag.

Wieża Belem to oficjalnie Torre de São Vicente, wzniesiona na cześć św. Wincentego, patrona miasta Lizbona. Już na pierwszy rzut oka wieża wygląda jak bastion obronny. W takich też celach powstała.

Skonstruowana między 1515 a 1519 rokiem według projektu Francisco de Arruda chroniła dostępu morskiego do Lizbony w okresie tzw. Wielkich Odkryć Geograficznych. Z czasem budynek stracił swoje znaczenie obronne i na przestrzeni wieków pełnił rolę miejskiej latarni, siedziby Izby Celnej, a nawet więzienia.

W 1983 r. Wieża Belem została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, a dziś dostępna jest do zwiedzania jako muzeum, które przybliża zainteresowanym historię Lizbony.  

Fasada Wieży Belem

Torre de Belem to zdecydowanie jeden z tych budynków, które zachwycają nawet bez konieczności zwiedzania jego wnętrza. Fasada, ze wszystkich stron ozdobiona kamiennymi, koronkowymi rzeźbami, to największa duma budowli. Jest idealnym przykładem architektury stylu manuelińskiego, który rozwijał się w Portugalii za panowania Manuela I. Cechą charakterystyczną są zdobienia inspirowane zarówno gotykiem jak i motywami morskimi i naturalistycznymi.

Zwieńczenie portugalskiej Torre de Belem
Zwieńczenie portugalskiej Torre de Belem

Wśród dekoracji nie brakuje też elementów heraldycznych, a honorowe miejsce nad wejściem zajmuje wyrzeźbiona postać Matki Boskiej. Na fasadzie widać także silne wpływy arabskie, a to między innymi przez wcześniejsze projekty architekta, realizowane w Maroku. Mimo tak różnych inspiracji wszystkie dekoracje idealnie ze sobą współgrają. 

Zwycięski nosorożec

Prawdopodobnie najsłynniejszy wśród wszystkich zdobień fasady wieży jest wyjątkowy gargulec, umieszczony na ścianie zachodniej, przedstawiający nosorożca. Nie został on wyrzeźbiony bez przyczyny, bowiem z tym zwierzęciem wiąże się pewna historia.

Pierwszy nosorożec przybył do Portugalii z Indii w 1513 roku i był prezentem dla króla Manuela I od sułtana Muzaffara. Król dzięki temu prezentowi zaczął powiększać swoją kolekcję egzotycznych zwierząt, jako że już wcześniej był w posiadaniu afrykańskiego słonia. Postanowił sprawdzić, które ze zwierząt jest silniejsze i zorganizował pojedynek, z którego zwycięsko wyszedł właśnie nosorożec, uwieczniony w nagrodę na fasadzie wieży Belem. 

Wnętrze Wieży Belem

Możecie oczywiście zwiedzić także wnętrze wieży. Dostaniecie się tam przez stojący przy niej bastion. Konstrukcja składa się z pięciu pięter połączonych krótkimi i wąskimi schodami. Już od wejścia na pierwsze piętro (Sala Gubernatora), nie będziecie mieli wątpliwości, że wieża broniła niegdyś miasta, ponieważ od razu rzucą Wam się w oczy niewielkie okna, a w nich armaty obronne.

Kolejne piętra mieszczą Salę Królewską, Salę Audiencji oraz kaplicę. Chociaż wnętrze w porównaniu do fasady jest dość surowe i skromne, warto tam zajrzeć, gdyż wszystkie te sale wypełniają ekspozycje przybliżające 500 lat historii Portugalii. Zobaczycie tam zdjęcia i rzeźby, ale świadectwem przeszłości są też same elementy architektury, jak na przykład otwory, przez które wyrzucano na śmierć więźniów.

Na szczycie czeka z kolei niezwykły widok, gdyż ostatnie piętro to taras widokowy, który pozwala zakończyć zwiedzanie spektakularnym widokiem na rzekę Tag oraz leżące przy niej miasto. 

Informacje praktyczne

  • Bilety wstępu do Torre de Belém najlepiej kupić z wyprzedzeniem. Unikniesz wówczas stania w długiej kolejce oraz ominie Cię ryzyko, że wszystkie bilety zostały wyprzedane.
  • Adres: Av. Brasília, 1400-038 Lisboa, Portugalia
  • Godziny otwarcia: od wtorku do niedzieli w godz. 10:00-17:30. W poniedziałki muzeum jest zamknięte.
  • Kup bilety na GetYourGuide

Wieża Belem na mapie

Odkryj Portugalię

Klaudia Komadowska
Klaudia Komadowska
Zaczęło się od kilku hiszpańskich słówek, a skończyło na bezgranicznej miłości do świata hiszpańskojęzycznego. Tak po prostu. Im więcej wiedziałam i poznawałam, tym więcej szczęścia mi to dawało. I nadal daje. A bujna wyobraźnia i artystyczna dusza pozwoliły mi w końcu wierzyć, że płynie we mnie sporo latynoskiej krwi.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECANE ARTYKUŁY